|
Blog > Komentarze do wpisu
Mężczyzna omotany:)
Z moich styczniowych wpisów można by wysnuć wniosek, że nic tylko czytam, oglądam i pogrążam się w depresji. Pozory jednak mylą, bowiem w tym czasie również dziergałam i to nawet bardziej niż zwykle. Nic dla siebie tym razem. W większości na eksport:) - o tym będzie następnym razem - a ostatnio również dla mojego męża - żeby nie było, że dla wszystkich dziergam, tylko dla niego nigdy nic;). Dwa zimowe zestawy: jednobarwna czapka z pasiastym wężowym szalikiem:
oraz kolorowa czapka z jednobarwnym golfikiem.
Właściciel jak widać zadowolony, choć dla potrzeb sesji zdjęciowej musiał na mrozie przebierać zestawy:)
Ale mężczyźni twardzi są i mrozy im nie straszne;). Jedyną ofiarą mrozu był mój palec pstrykający, w którym po kilkunastu zdjęciach straciłam czucie, choć był uzbrojony w rękawiczkę. Pasiasty szalik-wąż, przerabiany ściegiem gładkim (włóczka Elian Klasik, druty nr 4,5), inspirowany jest pracami Ifony. Ma około czterech metrów długości i można nim owinąć szyję cztery do pięciu razy. Golfik to po prostu krótki szaliczek przerabiany ściągaczem 2op/2ol (Elian Klasik, druty nr 4,5), którego końce zszyłam ze sobą. Czapki robiłam wzorując się trochę na opisach z wydania specjalnego Sabriny, a trochę podpatrzyłam u Antoniny. Brązową przerabiałam podwójną nitką - Elian Klasik i Opus Gucio drutami nr 5. Czapkę w paski: drutami nr 4 i oczywiście Elian Klasik. Jedynie ściągacz wzmocniłam dodając do Klasika nitkę Angel (Bergere de France). Zużyłam: 3 motki brązowej (+ resztkę czwartego), 1 motek jasnozielonej, 1 motek ciemnozielonej oraz resztki musztardowej, beżowej i ciemnobeżowej. niedziela, 29 stycznia 2012, ren-ya
TrackBack
Komentarze
2012/01/30 16:38:44
Niezłe ciacho z tego Twojego męża! :)
Mój niestety anty-szalikowy, a co do czapek bardzo wybredny, więc nie mam jak się wykazać w tej kwestii, buuu... Twoje prace cudne! Czekam na te "eksportowe" z niecierpliwością. Pozdrawiam! 2012/01/31 08:13:49
Techniczne rzeczy o których piszesz nic mi nie mówią, ale komplety są piękne w pięknych oliwkowych kolorach a Twój mężczyzna wygląda w nich po prostu zdrowo i rzeczywiście ostatnio tylko czytasz, oglądasz a tacy raczej nie są w depresji, bo za dużo mają do zrobienia i nie mają czasu na depresję.
2012/02/01 08:35:55
Sowo, Brenda, gdy tylko widzi, że bierzemy do ręki smycz, wyrywa się na spacer w pogardzie mając warunki pogodowe:). Na mrozy kompletnie nie zwraca uwagi. Ale przydałyby się jej trepy z kolcami, bo bidula strasznie ślizga się po zamrożonych chodnikach. Aż strach, że sobie łapy połamie...
Magota, mój mąż cały uśmiechnięty był po Twoim komentarzu;) Dziękuję w jego imieniu:) Kraszynko, a depresja to plącze się bez przerwy wokół mnie, między czasem i przestrzenią, nie pozwala o sobie zapomnieć, choć zabijam ją na wszystkie znane sobie sposoby, to cholera wciąż powraca.... Może to niedobór magnezu... od wczoraj łykam... 2012/02/01 13:26:42
Acha, i to kolorowo:) A to prawdziwe wyzwanie, bo często mężczyznom z kolorami jest bardzo nie po drodze...
|
Jeszcze dla Brendy kubraczek i skarpetki i mrozy Wam niestraszne)